Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Panel
offline maderamm blog budowlany - wyślj wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: MADERA
9242 odwiedzin | wpisów: 16, komentarzy: 142, obserwuje: 46

Wielki kryzys na ostatniej prostej..

autor: maderamm blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Post z serii "muszę bo się uduszę".. kierowany głównie do osób, które mają za sobą wykończeniówkę lub są na jej etapie. Czy Wy też mieliście/macie serdecznie dosyć? 

Kogo jak kogo, ale mnie nic miało nie złamać ani zniechęcić do budowy domu. Miałam dosłownie ekipy ustalone od A do Z, z kalendarzem w ręku, wszystko zaplanowane co do najmniejszego szczegółu. Miałam wrażenie, że jestem przygotowana na wszystko i będzie idealnie. Nie wiem jakim cudem się to wydarzyło, ale z wielkiej euforii i ekscytacji z budowania domu, wszystko zmieniło się w płacz, afery, nieprzespane noce i ciągły stres. Zostaliśmy oszukani przez firmę od podłogi i chyba od tego się zaczęło psuć, nie chce mi się nawet opisywać całej historii bo to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. Już jest niby ok, przełknęliśmy duże straty finansowe, nowa firma układa panele i teoretycznie powinno być ok. Ale ja od tego momentu nie umiem się tym wszystkim cieszyć, teraz dosłownie wszystko doprowadza mnie tam do szału. Wystarczy, że zauważę mały szczegół nie po mojej myśli i od razu wpadam w dziki szał.

Ludzie którzy wprowadzają się na "gotowe" do domu wielu rzeczy nawet nie zauważają i nie analizują, a budując i urządzając dom od podstaw człowiek skupia się na każdym najmniejszym dziadostwie, którego nikt normalnie by nawet nie zauważył. To też na pewno zależy od charakteru bo mój mąż ma na przykład na to wszystko szczerze mówiąc wywalone a ja odchodzę od zmysłów bo fachowiec wlazł mi w butach na nową wykładzinę w sypialni. Albo, że położyli panele na 1/2 a nie na 1/3 i niby jest ok i nie rzuca się to w oczy, szczególnie jak będą meble, ale ja i tak ciągle skupiam się na negatywach. 

Marzę o tym, żeby to się wreszcie skończyło.. żebym przestała zwracać uwagę na te wszystkie najmniejsze szczegóły. Czy to się zmieni po przeprowadzce? Czy u Was wszystko szło bez problemów? Czy wyluzuję??? Jak to u Was było? A może już całkiem zeświruję i będę ganiała każdego bo np. ktoś palcem białej ściany dotknie.. 

Wiem, że jutro się obudzę i pewnie znów będzie dobrze ale dzisiaj frustracja sięgnęła zenitu i musiałam się "wygadać". 

Niech mnie ktoś pocieszy i napisze, że to minie.

        

Komentarze (37)
autor: kropki   dodano: 6 dni temu
Nie wiem czy minie czy nie bo my jesteśmy w podobnej sytuacji ale może Cię to podbuduje jak napiszę, że masz przepiękną podłogę. Byłam przekonana, że to drewno. PS Może wino by pomogło. Chociaż na dzisiejszy wieczór:)
Odpowiedź do kropki
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Dziękuje bardzo, tak to zdecydowanie dobry pomysł ;)
autor: karolinalabajczyk   dodano: 6 dni temu
Na zdjęciach wydaje się wszystko ok. Spokojnie ja też się mega wkurzalam, np mamy źle ułożone płytki w łazience i ciągle myślę żeby je skuć. Wkurza mnie to no ale cóż... Pół budowy się stresowałam, najbardziej właśnie przy wykończeniach, jak liczy się każdy grosz itd to każdy tak ma. Będzie dobrze :) trzymam kciuki
Odpowiedź do karolinalabajczyk
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Dziękuje bardzo! :) Oby jakoś dotrwać do końca
autor: maly-domek   dodano: 6 dni temu
no to i tak wytrzymałaś długo, bo ja mam kryzys już teraz :))) a jeszcze nie mamy poddasza, z zasady nie ufam ludziom, więc najpierw odchodziłam od zmysłów jak była robiona płyta fundamentowa, potem była mega awantura o dodatek mrozowy do betonu którego nie chciał dodać wykonawca, a teraz jest komin, dzisiaj o 6 rano obudziłam mojego męża bo musiałam po raz setny przegadać komin stalowy czy pozioma rura, a wczoraj wściekłam się bo wykonawca potencjalny komina zaczął się nas pytać mailowo po co nam kalenica!!!więc już się załamałam, że może wcześniej tego nie robił i chce się na nas nauczyć, więc szczerze? to jest chyba normalne dla nas kobiet, wszystko chcemy ogarnąć, nad wszystkim zapanować, wkładamy w to 100 proc zaangażowania emocji, starania, rozkminiamy mnóstwo najróżniejszych rzeczy i jeszcze budowlańcy sugerują nam, że nie mamy o niczym pojęcia, więc powiem tak olej, ze się wkurzasz, nie miej z tego powodu wyrzutów, po prostu tak jest i już :)
Odpowiedź do maly-domek
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Ok, czyli wychodzi na to, ze całkiem ze mną w porządku ;)
Odpowiedź do maderamm
autor: maly-domek   dodano: 6 dni temu
myślę, że jak najbardziej :)
autor: blania dodano: 6 dni temu
Podłoga ułożona w ten sposób, wygląda pięknie i elegancko,więc chyba trochę kokietujesz. Dla mnie etap wykańczania wnętrz to był najfajniejszy czas. Mąż robił wszystko sam. Na pocieszenie-nic nie trwa wiecznie, a wszystkie niepowodzenia szybko idą w zapomnienie.
autor: metys   dodano: 6 dni temu
Ja bym nie zmarnowała żadnej części swojego życia na zamartwianie się materialnymi pierdołami.. Ważna jest szczęśliwa rodzina i zdrowie, a nie wykładzina..
Odpowiedź do metys
autor: magnollia   dodano: 6 dni temu
Dokładnie w same sedno to tylko dom
Odpowiedź do metys
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Tak, zgadzam się w 100%, siedzę i myśle, ze najważniejsze ze dzieci zdrowe, ze to przecież tylko rzeczy materialne ale jednak ciężko mi o tym nie myśleć i się nie przejmować.
Odpowiedź do maderamm
autor: wenaplus   dodano: 5 dni temu
No rozumiem, że są rzeczy ważne i ważniejsze ale bez przesady. Jak się ładuje kilkaset tysięcy w dom,w którym planuje się mieszkać przynajmniej kilka (a najczęściej kilkadziesiąt) lat to jednak nawet wykładzina staje się ważna. Doskonale Cię rozumiem. Zjazdy od pełnej ekscytacji, euforii i radości do stanów, w którym sama myśl o budowie doprowadza człowieka do mdłości jest mi znana bardzo dobrze. Też mieliśmy solidne kłopoty na budowie. Od oszusta znikającego z zadatkiem, przez nierzetelnych wykonawców, niesprzyjającą pogodą blokującą całe prace po śmiertelny wypadek spowodowany przez ekipę. Nie dość, że osobista tragedia to budowa stanęła w połowie sezonu. Odpowiadając na pytanie - to mija. Jasne, nawet po 2 latach od zamieszkania na myśl w człowieku budzi się echo irytacji ale pokochasz swój dom a to co teraz jest niedociągnięciem nie będzie Ci spędzać snu z powiek. Tylko przetrwaj ten najgorszy czas :) Powodzenia!
Odpowiedź do metys
autor: omg-budujemydom   dodano: 5 dni temu
Dokladnie Najwaniejsze jest zdrowie i rodzina . Ja wychodze z zalozenia ze dom to rzecz materialna raz masz a raz mozesz nie miec . I ze inni sa w gorszej sytuacji. Nie da sie domu wykonczyc w 100% tak jak bysmy tego chcieli .
autor: magnollia   dodano: 6 dni temu
Ogólnie była radość na początku kupiliśmy działkę było łał zaczęliśmy budowę cieszyliśmy się później przyszło rozczarowanie a teraz mamy w to wywalone, wykończyły sobie jak umiemy to w końcu tylko dom nie chce się chwalić nim i podchodzę do tego ile domów tyle gustów jak będzie kafelka czy podłoga troche krzywo na gładziach dołki nie dotarte mam w to wywalone będę tam spał jadł i siedział pierdzial w sofę. Pozdrawiam trochę luzu
autor: paawlo39 dodano: 6 dni temu
Ładna podłoga ;) można prosić o nazwę podłogi ?
Odpowiedź do paawlo39
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Dziękuje, to Quick Step Dąb biały satynowy Largo
autor: balbisia1988   dodano: 6 dni temu
Witam piękna podłoga , chciałam się dowiedzieć czy robiliście Państwo dylatacje bo powierzchnia ogromna?
Odpowiedź do balbisia1988
autor: maderamm   dodano: 6 dni temu
Jeśli chodzi o powierzchnię na zdjęciach to najbliższa dylatacja jest na pograniczu salonu i korytarza prowadzącego do strefy dzieci, na trzecim zdjęciu po prawej stronie widać trochę początek korytarza i tam będzie prawie niewidoczna listwa.
autor: malagenia   dodano: 6 dni temu
Ja niestety mam tak samo jak Ty, jak zaczynałam budowę tak bardzo się cieszyłam, ale potem przyszło rozczarowanie ludźmi, musiałam negocjować z szefem ekipy, który stroił focha na każdą moją uwagę, wielokrotnie rzucał budowę, najpierw coś robił, potem się pytał, biegałam za kierownikiem budowy by zechciał łaskawie przyjechać na budowę i coś sprawdzić, wszyscy, żeby było jeszcze bardziej dołująco, pracowali za ogromne pieniądze, a żaden z nich nie był tego wart. Ja wchodziłam na strop sprawdzać zbrojenie, stałam na drabinie kiedy zalewali strop, kłóciłam się o zachowanie przyzwoitej jakości, sprzątałam pozostawiony bałagan, wysłuchiwałam niewybrednych komentarzy na swój temat, można pomyśleć, że wszystko już za mną, a ja jestem dopiero na etapie SSO. Czy dożyję do końca?
Odpowiedź do malagenia
autor: maderamm   dodano: 5 dni temu
Jak tak patrzę z perspektywy czasu to ja do stanu deweloperskiego byłam oazą spokoju w porównaniu do tego co jest teraz także pozostaje mi tylko trzymać za Was kciuki bo myśle, ze najwiecej emocji jeszcze przed Wami.. ;)
Odpowiedź do malagenia
autor: maly-domek   dodano: 5 dni temu
samopoczucie inwestorki czy inwestora na budowie w dużej mierze zależy od tego na jakich budowlańców się trafi, pisałam już tutaj pod różnymi postami nie raz, że w Polsce proces budowlany to czysta prowizorka, specjalistów jest miało, wielu zajmuje się tym z przypadku, czasem mając mizerne predyspozycje do wykonywanych prac, za które ci ludzie biorą przy okazji niemałe pieniądze, my użeraliśmy się z architektem, który jest totalnym cymbałem i w ogóle nie ma pojęcia o budowaniu domu, ale wykonawcę mamy przyzwoitego, choć miewa swoje foszki, poza tym panowie budowlańcy często odnoszą się do kobiet z lekceważeniem, z zasady mają siebie od razu za mądrzejszych, co mnie na dzień dobry wpienia, oczywiście są profesjonaliści, którzy zachowują się tip top, ale budowa dla kogoś kto nie przepada za załatwianiem pierdyliarda spraw czasem z beznadziejnymi ludźmi to koszmar, przez resztę życia nie wykonam chyba takiej ilości telefonów co w zeszłym roku przez budowę :) grunt, że to wszystko mija a potem się mieszka we własnym domku
autor: baka   dodano: 5 dni temu
Jak sie ciesze ze my wykonczenie robimy sami- plytki w calym domu , obudowa kominka , obie lazienki. U nas tak co druga ekipa byla w parzątku. Teraz jeszcze jedna nam zostala- a mianowicie obudowa schodow w drewnie, blaty dędowe do stołu i stolika kawowego i szafka rtv. Ale mysle że tu bedzie ok - maż sasiadki stolarz i fajnie robi wiec mam nadziej bedzie ok.
autor: wwwmojamojabudowapl   dodano: 5 dni temu
trochę minie,potem machnie sie ręką ale ja i tak pamiętam wszystkie błedy ,trzeba było słouchać intuicji ,teraz człowiek mądry po szkodzie a ekipoy fachowcy żalll porązka
autor: mariemil2018   dodano: 5 dni temu
Trzeba się trochę uodpornić.. ja tez na początku wszystko przeżywałam i martwiłam ske... ale pomału zaczynałam olewać i przymykać oko na te rzeczy, które nie są najważniejsze. Po przeprowadzce nie jest lepiej.... TERAZ nic mnie bardziej nie irytuje niż Mąż, ktory blokuje mnie w zakupach :D muszę po kryjomu zamawiać i udawać, ze to już było :)
Odpowiedź do mariemil2018
autor: maderamm   dodano: 5 dni temu
Hahahhaha skąd ja to znam :D:D
autor: agadam26   dodano: 5 dni temu
Przykre to że zostaliście oszukani,traci się wtedy wiarę w ludzi ale tak jak ktoś wcześniej napisał ważne że jest zdrowie.Nie zgodzę się do końca ze stwierdzeniem dom to tylko dom....buduje się go z reguły na całe życie za swoje ciężko zarobione pieniądze.My jesteśmy po montażu drzwi wewnętrznych więc można powiedzieć że zostały"tylko" meble i psychicznie jakoś bardzo zmęczeni nie jesteśmy...mamy sąsiadów którzy mają chore dzieci.Dziewczynka i chłopiec,nie chodzą,nie mówią, nie jedzą same,nie siedzą, dziewczynka jest jeszcze w dobrym stanie ale chłopiec......to jest nieszczęście..... Ja osobiście nigdy nie prowadziłam konwersacji z murarzami itd zawsze odsyłam do męża bo ja się na tym nie znam.To mój pierwszy i ostatni dom i nie będę udawała że znam się na budowie domu i dzięki temu nikt nie robi ze mnie wariatki.Koleżanki dajcie się wykazać mężczyznom.
autor: komaszyczanianinie   dodano: 5 dni temu
Myślę, żę to wszystko zależy od ogólnego podejścia do życia. Trzeba sie cieszyć małymi rzeczami, a na resztę nie zwracać uwagi. PRawda jest taka, że na większość rzeczy po pół roku już się nie zwraca uwagi. No chyba że u ciebie jest inaczej to radzę czym prędzej do specjalisty zanim małzonek przestanie mieć dość ciągłych dąsów i fochów.
autor: syla929   dodano: 5 dni temu
My też zwracaliśmy uwagę na każdy detal. A szczytem było stwierdzenie od "fachowca" od ocieplenia poddasza, który upieprzył cały murek na poddaszu pianą, że w tym miejscu i tak postawię sobie kwiatka!! więc nie będzie widać. Ręce opadają.. Z połową ekip mieliśmy spięcia. Ale uważam, że skoro płacę za jaką usługę, często nie małe pieniądze, to chcę żeby było wykonane perfekcyjnie i służyło dłuugie lata. Od września wszystko wykańczamy sami - płytki, malowanie itd. i dopiero teraz odczuliśmy ulgę. Robimy wolniej, dokładnie i żyjemy bez stresu:D
autor: nika2016   dodano: 5 dni temu
Spokojnie, to wszystko przejdzie i uwierz mi nie będziesz zwracać uwagi na te pierdołki, które dzisiaj Cię denerwują:) W marcu minie rok jak zamieszkaliśmy, więc z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że człowiek odpuszcza. Przy samej budowie w miarę nie było jakiś większych nieprzyjemnych sytuacji, co pewnie wynika z faktu, ze całą wykończeniówkę robiliśmy we własnym zakresie i nie musieliśmy się przez to użerać z wykonawcami. Ale oczywiście były sytuacje typu , że fototapeta nie jest doskonale naklejona ( już nigdy wiecej fototapety), czy fuga w łazience od razu żółta, mimo, że miała być biała. Ale teraz już nie zwracam większej uwagi na to. Dla mnie bardziej denerwujące było po zamieszkaniu, że gdzieś plamka się zrobiła, że czajnik od razu opalił się od gazu i powstał brzydki ślad i hit dnia to jest , że namiętnie czyściłam patelnie od spodu, tak aby nie było śladu użytkowania. Myślę, że ze 3 miesiące po zamieszkaniu tak się z tym bawiłam, a potem już odpuściłam i co .., lepiej mi się żyje ! Oczywiście nadal dbam o swój dom, który był moim marzeniem, ale już nie wypruwam sobie żył, bo naprawdę szkoda życia na to . Wdech,, wydech i do przodu !
autor: sylwia123   dodano: 5 dni temu
Tez to przechodziłam. Najgorsze jest ze dbasz aby było ładnie kupujesz drogie rzeczy a potem po parapetowkach potrzebny jest kolejny remont bo niektórzy nie wychowują swoich dzieci wieszaja się na klamkach a to wylewa sok na tapicerke itd
Odpowiedź do sylwia123
autor: mariemil2018   dodano: 5 dni temu
O tak! I wszyscy zamiast uZywac klamki od drzwi to palcuja i drzwi i ścianę naokoło..... brrrrr masakra. Jak ja jestem u kogoś to zwracam uwagę na to żeby niczego nie pobrudzić... a niektórzy ludzie - zero myślenia- chyba ze robią to specjalnie.
autor: morganiec dodano: 5 dni temu
Mieszkamy rok. Nadal wkurzam się na znajomych i rodzine którzy brudzą ściany, nie wycierają drewnianego blatu w łazience itd itd tylko Ty wiesz ile czasu, nerwów i kasy Cię kosztowała budowa i nikt kto nie budował/wykańczał nie zrozumie Cię. Najważniejsze ze mój mąż mnie rozumie bo sam wykonał dużo prac i wie ile to go kosztowało życia. Ale mam tez dwójkę wspaniałych maluchów którzy się uczą chodzić i im wszystko wybaczam bo ich nauka jest dużo ważniejsza niż białe ściany :-) wiadomo ze każde zniszczenie nie wprawia mnie w radość ale najważniejsza jest rodzina, ze mozemy się cieszyć razem mieszkaniem w tym naszym miejscu na świecie i doceniam każdy dzień razem.
Odpowiedź do morganiec
autor: madziulkowy-domek   dodano: 5 dni temu
a ja myślałam, że tylko mnie dobijają odciski paluchów na ścianach :)
autor: ela88 dodano: 5 dni temu
Uff czyli nie tylko ja mam świra. Ja czekam na pozwolenie i jestem załamana bo z moim podejściem budowa to będzie horror. Planuję parkiet, chciałabym mieć krzesła i sofy z materiału ale boje się, że mogę zabić znajomych lub kogoś z rodzinny za przypadkowe zniszczenie. A najgorzej że wszyscy mnie pocieszają że i tak po zamieszkaniu będzie masa rzeczy, które bym zmieniła. Jakie to pocieszenie jak ja analizuje od miesięcy każdy aspekt budowy, każdy centymetr, każdy odcień wybranego koloru i to ma pójść na darmo. A z ślubem czekam do końca budowy bo nie wykluczone, że narzeczony ucieknie w popłochu. Słyszałam, że budowa to niezły sprawdzian dla związku. Są też ludzie normalni, którzy nie świrują moja siostra podeszła bardzo lajtowo nawet nie pamiętam tego etapu w jej życiu, ja za to męczę wszystkich dookoła pytaniami wszyscy w rodzinie wiedzą nad jakim wyborem obecnie się męczę(aktualnie brama -kolor 7001,7035, 7040 czy 9006). Nie mam zamiaru drugi raz się budować pierdziele takie tortury, choć podobno trzeci dom jest idealny.
autor: majmaj   dodano: 5 dni temu
To podobne charaktery mamy,też wszystko musi być po naszej myśli inaczej jest tzw. "szał" :D Ratuje nas to że prawie rok zeszło nam z wyborem ekip, dzięki temu teraz w miarę dobrze to wygląda.
autor: hemlibuduje   dodano: 4 dni temu
Myślę, że warto popatrzeć wstecz i zobaczyć, jak daleko już jesteście, ile już za Wami, za chwil parę będziecie mieszkać, pić rano kawkę na tarasie, a wtedy wszystko minie jak ręką odjął :) Osobiście chciałabym już być na Twoim etapie, montowania podłóg :) Też czasami miewam takie załamki, że ile jeszcze przed nami, czuję się zmęczona, martwię się o szczegóły, jakieś najmniejsze zarysowania... Ale jak się już przeprowadzisz i będziesz przebywać w domku na co dzień, to przestaniesz zwracać uwagi na te rzeczy. Niedoskonałości zawsze jakieś będą, ale da się do nich przywyknąć :)
autor: zagrodowa_moderna   dodano: 4 dni temu
Spokojnie, nie tylko wy tak macie :) Odbiór budynku do czerwca, bo bank tego wymaga, dach płaski przecieka, w budżecie dziura na kilkadziesiąt tysięcy i cała okolica kibicująca ku naszemu upadkowi :) Stolarz zwodzi, z pieca na ekogroszek się kopci, dwie rynny ciekną, więc trzeba było rozpruć elewację :) Nie pozostało nic innego jak wydrzeć się na dekarza i wypłakać elektrykowi. A potem najlepiej napić się czegoś dobrego. Budowanie domów w europejskich standardach na polskiej ziemii jest i chyba zawsze będzie nieludzkim wysiłkiem. Taki mamy klimat :)
Starszy wpis »
Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów: 68342
Liczba wpisów: 226760
Liczba komentarzy: 902412
Liczba zdjęć: 664864
Liczba osób online: 206